Sty 02 2012

Sylwestrowo!!

Published by at 22:47 under Opowiadania

Za 10 minut północ, a ja z Alexem siedzieliśmy sobie spokojnie na dachu wieżowca w centrum miasta czekając a żeby przywitać nowy rok. Nie powinno mnie tu być. Powiedziałam rodzicom, że nocuję u przyjaciółki. Tak, jak co roku była u niej impreza. Najbliższe grono. Ona oczywiście zgodziła się mnie kryć. Jej rodzice mieli wrócić dopiero koło 3:00 nad ranem. Alex „wypożyczył mnie” od niej jakieś dwie godziny temu i miał zwrócić koło 2:00. Byłam spięta. Nie zdarzało mi się być nieposłuszną. Miałam wrażenie, że w każdej chwili może zadzwonić moja mama, żeby mnie sprawdzić.

W dole słychać było tłumy zbierające się na placu, a chwilę później odliczanie:

– 10… 9… 8… 7… 6… 5… 4… 3… 2… 1… Szczęśliwego nowego roku! – Słychać było gwizdy i wiwaty.

– Szczęśliwego nowego roku skarbie. – Powiedział Alex i pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się i położyłam na plecy, by oglądać pokaz fajerwerków.

– Tobie też. – Odpowiedziałam radośnie, a on położył się obok mnie. Pierwsza salwa fajerwerków ze świstem poszybowała ku niebu. Oglądaliśmy kolorowe, magiczne przedstawienie. Sztuczne ognie układały się w najrozmaitsze kształty. Niektóre, wydawać by się mogło, zasłaniały całe niebo. Ta noc była niemal tak jasna jak dzień.

Godzinę później, (choć dla mnie wydawała się ona chwilą) pokaz się skończył. Cały ten czas leżałam z Alexem wtulona w niego. Chociaż była zima, nie czułam tego. Przed wiatrem chroniły mnie jego aksamitne skrzydła. Teraz niestety musieliśmy już się zbierać. Latanie w dzisiejszą noc byłoby niebezpieczne, dlatego musieliśmy iść pieszo. Trochę czasu nam zeszło, bo moja przyjaciółka mieszka daleko od centrum, ale nie przejmowaliśmy się tym. To był tylko nasz czas. Nasz wspólny czas.

Ledwie stanęliśmy pod drzwiami, a one się otworzyły.

– Gdzie wy tak długo byliście?! Dzwoniłam do ciebie chyba ze 100 razy.

– Przepraszam – powiedziałam ze skruchą – telefon mi padł…

– Właź szybko, bo zaraz moi rodzice przyjdą.

– Dobra już, dobra. Daj mi chwilę. – Drzwi się zamknęły, a ja z Alexem znów zostaliśmy sami. Zgasło światło, ale żadnemu z nas nie chciało się go ponownie zapalać. W milczeniu odnaleźliśmy swoje dłonie i spletliśmy ze sobą palce i nasze usta się spotkały. Łapczywie szukały bliskości, bezgranicznie się w sobie zatapiając. Tych kilka godzin to było za mało, żeby się sobą nacieszyć. Oto światło na klatce ponownie się zapaliło, a z dołu dobiegały kroki i znajome głosy. Alex niemal natychmiast się ulotnił przez otwarte okno, a ja wślizgnęłam się cicho do mieszkania. Zdjęłam buty i kurtkę, a rodzice mojej przyjaciółki zastali mnie grającą w butelkę z resztą towarzystwa.

Ciekawe, kiedy znów się zobaczymy…? – pomyślałam

//a takie krótkie, wzięła mnie wena, kiedy poleciały pierwsze fajerwerki. Może nie jestem do końca zadowolona z opka, ale cieszę się, że wena powraca. A tak w ogóle to „wena jest King-konga”

Możliwość komentowania Sylwestrowo!! została wyłączona